Jerzy Stuhr - Tak sobie myślę...
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Literackie
Ocena (1-10): 7 –
bardzo dobra
Tak sobie myślę…, że dobra książka zawsze
obroni się sama. Że to, co ja z niej wyniosłam, może być tylko dla mnie i nie
muszę się tym dzielić… chyba, że chcę. A tym razem chcę, bo dziennik Jerzego
Stuhra z okresu jego walki z nowotworem jest nieprzeciętny. Nie ma w nim miejsca
na rozpacz, nie ma narzekania na własny los i rozpaczliwej modlitwy o zdrowie i
dalsze życie. Zapiski tego wybitnego polskiego aktora teatralnego i filmowego
są w moim odczuciu jak afirmacja każdego dnia. Stuhr pisze przede wszystkim o
tym, co myśli na temat świata, który go otacza – czasami są to jego bliscy, czasami
polska polityka, innym razem czyjś brak kultury, lub nowopowstały film.
Tym,
co szczególnie rzuciło mi się w oczy, jest niezwykła kultura osobista Autora i
jego głęboka mądrość, budowana latami nauki i życiowych doświadczeń. O
nurtujących go kwestiach pisze językiem człowieka pełnego ogłady i dobrze
wychowanego. Nie szuka poklasku i nie ubarwia swoich wypowiedzi słowami
powszechnie uznanymi za wulgarne. Warto wspomnieć, że znaczna część tych
zapisków pisana była jeszcze w momencie, gdy Stuhr nie przypuszczał nawet, że
zostaną one wydane – doceniam je tym mocniej i absolutnie nie wątpię w ich
szczerość. Gorąco zachęcam do przeczytania, zwłaszcza jeśli zależy wam na tym,
by poznać Jerzego Stuhra od bardziej prywatnej strony.