Annick Cojean - Kobiety Kaddafiego
Tłumaczenie: Paulina Błaszczykiewicz
Ilość stron: 320
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ocena (1-10): 5 - przeciętna
Miałam
być zaskoczona. Miałam być zniesmaczona i zbulwersowana, lecz niestety - nie
udało się. Książka Annick Cojean, przy całej swojej dramatycznej treści,
nie wydała mi się być na tyle poruszająca, bym teraz, wstrząśnięta do głębi, z
trudem formułowała kolejne zdania.
Kobiety Kaddafiego są książką traktującą
o żeńskim otoczeniu libijskiego przywódcy Muammara Kaddafiego, który w swym
kraju rządził niepodzielnie przez czterdzieści dwa lata. Mówiąc o żeńskim
otoczeniu, mam na myśli żeńską gwardię przyboczną dyktatora, do której werbowano
młode dziewczęta, mające między innymi spełniać jego cielesne uciechy. Kaddafi
okazał się bowiem być brutalem, bezwzględnie wykorzystującym naiwność i
bezbronność swoich ofiar, uciekającym się nawet do szantażu, byle tylko wymusić
należne mu - w jego opinii - posłuszeństwo. Kobiety, o których mowa w książce
Annick Cojean, odważyły się opowiedzieć o swoich traumatycznych przeżyciach z
twierdzy Bab al-Azizija. Choć ich relacje mogą poruszać i szokować, a także skłaniać do refleksji nad fenomenem popularności Kaddafiego, nie zrobiły na mnie większego wrażenia. Choć absolutnie nie da się (i nie wypada!) bronić zachowań Kaddafiego względem opisanych w książce kobiet, trudno jest mi się oprzeć wrażeniu, że autorka jeszcze przed napisaniem Kobiet Kaddafiego miała w głowie określoną tezę na temat dyktatora i jej starała się trzymać przez cały czas. Chciałabym jednak zwrócić uwagę na fakt, że przywództwo Kaddafiego to nie tylko seksualne wyuzdanie i gwałty, choć z książki można wysnuć zupełnie przeciwny wniosek. Szkoda, że skupiono się tu jedynie na tym aspekcie przywództwa Kaddafiego - w moim mniemaniu obniża to jakość książki, czyniąc ją nużącą i zbyt mocno skoncentrowaną na jednej tylko kwestii.